wtorek, 21 czerwca 2011

Carmen i robaczki świętojańskie

Wczoraj czytałem wpis Kasi o tym, że pola maków i rumianków to wystarczający powód, żeby lubić czerwiec. Od razu myślami wróciłem do Polski, kiedy dekadę temu też kładłem się pośród maków i z pasją je fotografowałem. Właśnie wtedy narodziła się Carmen, jedno z nielicznych zdjęć mojego autorstwa, które nie tylko mnie utkwiło w pamięci.


Sześć i pół tysiąca kilometrów od makowych pól i zadaje sobie pytanie czy nadal lubię czerwiec. O tak, bardzo lubię. Są to czerwcowe wieczory, kiedy łąki i lasy wypełniają się szalonym tańcem robaczków świętojańskich. Te wieczory są nad wyraz ulotną egzystencją, której zatrzymanie w kadrze to całkiem poważne wyzwanie :-)


Przy okazji informuje, ze od tego wpisu publikowane zdjęcia można powiększyć. Otworzy się ono w osobnym okienku w ramach, którego będzie można przejrzeć wszystkie zdjęcia z danego wpisu.
Skrypt ten zwany Lightbox opracował Lokesh Dhakar, za którego udostępnienie serdecznie dziękuję.

8 komentarzy:

  1. Rafał - dziękuję :) Za obsadzenie bloga makami (które pamiętam także :)) i za oświetlenie mi drogi świetlikami :) I za przesyłkę, która doszła dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff, dobrze ze doszla i to nawet szybko :-)
    A powiekszenia sie wyswietlaja ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak - powiększenia są rewelacyjne - przy "Carmen" dech zapiera :) A świetliki przypomniały mi, że mam w zeszycie pomysł - ale to już chyba Ci mówiłam w zeszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tu buszując na blogu Kasi i nie żałuję.
    Fantastyczne zdjęcia,zwłaszcza te,które tworzą abstrakcyjne obrazy."Carmen"-cudownie pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki Marzeno,
    Fajnie, ze co raz wiecej ludzi czyta i oglada zdjecia w Ulotnych egzystencjach :-) Zaleta abstrakcyjnych obrazow jest to, ze tworzac je, jest najlatwiej pozostac soba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie dzieki Espresso, to bardzo cieszy :-)

    OdpowiedzUsuń