Czy iluzja może tez istnieć w
fotografii? Myślę, że może. Ja swoją iluzję znalazłem w
małej grocie z czerwonego piaskowca.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Iluzja
Kilka lat temu miałem okazje odwiedzić
nowojorskie muzeum sztuki nowoczesnej (The Museum of Modern Art, MoMA). Jest to jedno z tych miejsc, które osobiście polecam w
ramach zwiedzania Manhattanu. Odniosłem wrażenie, że w tym muzeum
atmosfera jest przesiąknięta iluzją, która ułatwia podziwiać awangardową sztukę nawet jeśli się tego do końca nie
rozumie. Raczej trudno byłoby zrozumieć układ kilku kropek i linii, jeśli
nie pozwolić iluzji zawładnąć naszą wyobraźnią :-)
czwartek, 21 czerwca 2012
La Beaute de la Femme
Tytuł zapożyczyłem z fotografii
Daniela Mascleta, który piękno widział nie tylko w kobietach ale
też w abstrakcjach krajobrazu.
Fotografując wydmy w Dolinie
Śmierci, znalazłem abstrakcję, którą można potraktować jako
streszczenie pasji Mascleta.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Żółw
Zawsze jest fajnie spotkać się w tym gronie ale po całym dniu bycia w„towarzyskim transie”, moja natura szuka choć jednej godziny spokoju. Tym razem cichutko wsiadłem do kajaku i zatopiłem się w spokojnym obliczu jeziora, którym również rozkoszowały się liczne żółwie z gatunku czerwono-brzusznych. Mając taki materiał byłoby grzechem nie zacytować poczciwego Jana Brzechwę :-)
"To rzekłszy łypnął okiem I odszedł żółwim krokiem". Może nie tyle co odszedł żółwim krokiem a odpłynął :-)
czwartek, 24 maja 2012
Linie w fotografii (cz.3)
To już ostatni wpis w ramach tryptyku
o liniach w fotografii. Tym razem przybliżę bardziej oczywisty
aspekt, czyli będzie o liniach naprowadzających.
Niekiedy się zdarza, że fotografując ciekawy temat, gubimy jego główny motyw, który ginie w chaosie kompozycyjnego bałaganu. Żeby wyeksponować przewodni motyw, można manipulować głębią ostrości, wykorzystać korzystne dla podmiotu oświetlenie czy zastosować zupełnie inną magię. Jedną z magicznych sztuczek, jest umiejętne wkomponowanie istniejących linii, które naprowadzą nas do najważniejszego elementu w kadrze. Kiedy fotografujemy w środowisku stworzonym przez człowieka, to nie trudno jest znaleźć linie, które staną się przewodnikiem po kadrze. Najbardziej oczywiste wydają sie być drogi, tory, czy całe multum linii w architekturze.
Niekiedy się zdarza, że fotografując ciekawy temat, gubimy jego główny motyw, który ginie w chaosie kompozycyjnego bałaganu. Żeby wyeksponować przewodni motyw, można manipulować głębią ostrości, wykorzystać korzystne dla podmiotu oświetlenie czy zastosować zupełnie inną magię. Jedną z magicznych sztuczek, jest umiejętne wkomponowanie istniejących linii, które naprowadzą nas do najważniejszego elementu w kadrze. Kiedy fotografujemy w środowisku stworzonym przez człowieka, to nie trudno jest znaleźć linie, które staną się przewodnikiem po kadrze. Najbardziej oczywiste wydają sie być drogi, tory, czy całe multum linii w architekturze.
W naturalnym krajobrazie tego typu linii jest mniej ale kiedy je się
wypatrzy, to wówczas kompozycja nabiera jakby dodatkowego wymiaru,
który nazwałbym entalpią w kompozycji.
wtorek, 15 maja 2012
Linie w fotografii (cz.2)
Dla wielu z nas linie zakrzywione są
bardziej estetyczne w odbiorze niż linie proste. Czy tego typu
preferencja jest zakodowana w naszych genach? Jest to całkiem
możliwe, bowiem jak inaczej wytłumaczyć te wszystkie zaokrąglenia
w powabnym ciele kobiety :-)
Zakrzywienia dominują, bowiem proste
linie narzucają ograniczenia. Gdyby galaktyki wyglądały jak
sześciany to wszechświat byłby dużo mniej efektywny i nudny.
Krzywizny są wszędzie, są praktyczne i ich piękno akceptujemy a
priori podobnie jak akceptujemy istnienie wszechświata.
Kiedy w Arizonie fotografowałem wnętrze kanionu
szczelinowego, zobaczyłem tam cudowne zaokrąglenie w
piaskowcu, do złudzenia przypominające kobietę w ciąży. Jakby
było tego mało, z tymi krzywiznami współistniały proste linie,
które promieniście rozbiegały się po ścianie kanionu.
Dla mnie to była lekcja naturalnej
historii i sztuki, dzięki której przekonałem się, że wszystkie linie są
piękne.
poniedziałek, 14 maja 2012
Linie w fotografii (cz.1)
Linie w fotografii są istotnym
elementem kompozycji, dlatego warto je zauważyć przy każdej
próbie kadrowania. W zależności czy są one proste lub krzywe czy
ich położenie jest poziomie, pionowe lub skośne, to właśnie
linie razem ze światłem tworzą klimat kompozycji.
Kiedy są poziome, wówczas nas
uspakajają. Czy nie jest prawdą, iż w poziomej pozycji
odpoczywamy i prawie zawsze śpimy. Linie w poziomie hipnotycznie
relaksują, czego doskonałym przykładem są morskie fale.
Powyżej jest klasyczny kadr z horyzontalnymi liniami,
w którym harmonia lotu ptaka z poziomym układem linii,
tworzy całkiem odlotową hipnozę :-)
Jeśli linie poziome są kroplami z
waleriany to ich pionowy odpowiednik jest zastrzykiem adrenaliny.
Pion wprowadza niepokój, wymusza respekt, sprowadza nas ludzi do
poziomu małych istot i to nie ważne czy to będą linie drapacza
chmur czy wodospadu w Yosemite.
Linie ukośne, są kompromisem, jakby
nie było to właśnie one godzą pion z poziomem. Są obiektywnym
negocjatorem, są bardzo postępowe i narzucają dynamikę sytuacji.
Skosy to moje najbardziej ulubione linie, czasami nazywam je filmem
jedno-klatkowym, bowiem w ukośnych liniach jest najczęściej ukryty
doskonały scenariusz.
środa, 9 maja 2012
Edukacja
Dawno temu, w jednoizbowej szkole,
nauczyciel przekazywał wiedzę, która dla uczniów była absolutną
nowością. Tak samo było z każdym profesorem, który na swojej
uczelni prawie zawsze był autorytetem dla studentów.
Wtedy dostęp
do informacji był dużo trudniejszy a w takich okolicznościach dużo
łatwiej być autorytetem w szkolnictwie. Ponadto poziom i ilość komplikacji były
marginalne w porównaniu z tym co mamy dzisiaj. Można było
poświecić więcej czasu na omawianie prostych zagadnień, które są
przyjemniejsze dla studenta niż te bardziej skomplikowane, bowiem
dają satysfakcję z ich szybkiego zrozumienia. Do tego ten
przytłaczający nadmiar szczegółów, który rozprasza i wprowadza
atmosferę zagubienia, prowadząc do utraty istoty omawianego zagadnienia.
Czy można coś z tym zrobić? Hmmm,
może warto ponownie wrócić do jednoizbowych szkól, w której
nauczyciel nie będzie już wykładał złożonej matematyki czy
usianej szczegółami biologii, a w zamian nauczy studentów jak
poruszać się w sieci powszechnie dostępnej informacji, jak
filtrować istotne fakty od tych, które tylko robią zamieszanie w
naszych głowach. Będzie miał ponownie więcej czasu, żeby mówić
o rzeczach bardziej ogólnych, które mają naprowadzić studenta do
dalszych poszukiwań. Myślę, że w takich okolicznościach
autorytet nauczyciela miałby szanse wrócić do dawnego statusu, a my, ich studenci mielibyśmy poczucie, że posiadamy wiedzę, która uwolni potencjał naszej
kreatywności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











