Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dobra książka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 listopada 2012

Klasyka

Walka dobra ze złem to klasyczny wątek w literaturze. Wybitnie rozpisywali się o tym Dostojewski w „Zbrodni i karze”, Camus w „Dżumie” czy Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie”. 
Zawsze fascynował mnie ten temat, więc postanowiłem poszukać odpowiedni materiał z kolekcji zdjęć, który nadawałby się na wizualizacje walki dobra ze złem. Świadomie użyłem określenia poszukać, bowiem w tym przypadku materiał to jest elektroniczny negatyw, który musi być najpierw wywołany i jest to etap równie twórczy jak sam proces kompozycji. Zdarza się, że na tym etapie narodzi się zupełnie nowa koncepcja, która nie ma nic wspólnego z oryginalnym założeniem kompozycji. Najczęściej tak się zdarza kiedy oryginalna kompozycja jest już przesiąknięta abstrakcją.

 
Wizualizacja walki dobra ze złem powstała w Antylope canyon (kanion szczelinowy w Arizonie). W tym miejscu światło nieustannie walczy z cieniem. Wersja czarno-biała, potęguje ten efekt i nadaje jemu jeszcze bardziej poważny wyraz. Ponadto pozwoliłem sobie na dodatkowe ocieplenie światła nadając jemu bardziej optymistyczny ton.

czwartek, 23 lutego 2012

Traper

Biały Kieł to ulubiona książka z okresu dzieciństwa, która nieraz wypełniała moje marzenia o traperskim życiu, gdzieś w dalekiej Alasce. Po części te marzenia się spełniły, bowiem zamieszkałem po drugiej stronie oceanu, ale od Alaski nadal dzielą mnie tysiące kilometrów. Nie tropie zwierzyny ale zamiast tego tropie złe geny, które wywołują nowotwory i staram się coś zrobić, żeby je wyciszyć.


Czasami z nostalgią spoglądam na zdjęcie z rakietami śnieżnymi, które zrobiłem w mroźnej prowincji Quebec. Myślę sobie wówczas, że bycie traperem byłoby dużo mniej frustrujące niż bycie biologiem molekularnym. Ale, co tam ... ostatnim prawdziwym traperem był ojciec Jacka Londona, więc lepiej wrócić do rzeczywistości :-)

piątek, 21 października 2011

Kojot i Steinbeck

Nie jest rzadkością, że na pustyni, szczególnie przy drodze można spotkać kojoty i Dolinia Śmierci wydaje się być rajem dla tych stworzeń. Jednego popołudnia spotkaliśmy kojota, który pięknie komponując się z otoczeniem, zademonstrował nam spektakularny kunszt polowania.


Prawie zapomniał bym o tym wydarzeniu gdyby nie ostatnio czytana książka Steinbeck'a : Podróże z Charleyem, w której autor wyrusza w drogę, w poszukiwaniu prawdziwej Ameryki. Mieszkam w Ameryce już prawie 20 lat i stąd też czytałem tą książkę z dużym zainteresowaniem i zrozumieniem.
Już od pierwszych jej stron poczułem się częścią tej podróży, kiedy Steinbeck opisuje jak wyrusza z Long Island w kierunku Maine, przeprawiając się promem do Connecticut. Właśnie na Long Island poznałem Halinę, dzisiaj moją żonę, tam mieszkaliśmy dwa lata, które zawsze wspominamy z sympatią. Podobnie jak Steinbeck, też wyjeżdżałem z tej wyspy na północ do Maine, z tą tylko różnicą, że nie było mnie stać na prom więc byłem zmuszony jechać ponad 100 km do najbliższego mostu. :-) Trudno było nie polubić tej książki od jej pierwszych stron.
Steinbeck przejeżdżając przez pustynie Mojave napotkał dwa kojoty, które były w zasięgu jego dubeltówki. Był on wytrawnym myśliwym i praktycznie był gotowy oddać strzał, ale tego nie zrobił, pomimo, że przez cale życie miał wpajane, iż kojoty to utrapienie farmerów.
Dla myśliwego powstrzymać się od strzału to tak jak dla mnie powstrzymać się od fotografowania szczególnie w sytuacji, kiedy zwierze pozuje w pięknym świetle. Trudno się kontrolować, będąc w ryzach pasji i nawyku, pomimo tego On podarował życie kojotom i nawet pozostawił im dwie otwarte puszki psiego pokarmu. Zrobił to w zgodzie z chińskim porzekadłem, kiedy podarujesz komuś życie, to stajesz się za nie odpowiedzialny.
Pustynia wyzwala z człowieka jego dobre walory. Utkwiło w mojej pamięci to co napisał Steinbeck, że pustynia to jedno z ostatnich miejsc gdzie człowiek nie jest pasożytem dla drugiego człowieka. Kiedy patrzyłem na swojego kojota, właśnie w tym momencie poczułem prawdziwą pustynie.