Dawno temu, w jednoizbowej szkole,
nauczyciel przekazywał wiedzę, która dla uczniów była absolutną
nowością. Tak samo było z każdym profesorem, który na swojej
uczelni prawie zawsze był autorytetem dla studentów.
Wtedy dostęp
do informacji był dużo trudniejszy a w takich okolicznościach dużo
łatwiej być autorytetem w szkolnictwie. Ponadto poziom i ilość komplikacji były
marginalne w porównaniu z tym co mamy dzisiaj. Można było
poświecić więcej czasu na omawianie prostych zagadnień, które są
przyjemniejsze dla studenta niż te bardziej skomplikowane, bowiem
dają satysfakcję z ich szybkiego zrozumienia. Do tego ten
przytłaczający nadmiar szczegółów, który rozprasza i wprowadza
atmosferę zagubienia, prowadząc do utraty istoty omawianego zagadnienia.
Czy można coś z tym zrobić? Hmmm,
może warto ponownie wrócić do jednoizbowych szkól, w której
nauczyciel nie będzie już wykładał złożonej matematyki czy
usianej szczegółami biologii, a w zamian nauczy studentów jak
poruszać się w sieci powszechnie dostępnej informacji, jak
filtrować istotne fakty od tych, które tylko robią zamieszanie w
naszych głowach. Będzie miał ponownie więcej czasu, żeby mówić
o rzeczach bardziej ogólnych, które mają naprowadzić studenta do
dalszych poszukiwań. Myślę, że w takich okolicznościach
autorytet nauczyciela miałby szanse wrócić do dawnego statusu, a my, ich studenci mielibyśmy poczucie, że posiadamy wiedzę, która uwolni potencjał naszej
kreatywności.