Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Americana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Americana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 maja 2013

Szept Winogranda

To było trzynaście lat temu, upalny i wilgotny lipiec. Błąkałem się po ulicach Soho w Nowym Jorku i szukałem tematu, żeby skończyć rolkę  czarno-białego negatywu, zasiedziałego w lustrzance Minolty.  Kiedy zobaczyłem gościa siedzącego na balkonie, przez krótki moment wyobraziłem sobie, że Garry Winogrand szepczę mi do ucha "a teraz jest najlepszy moment  żeby wreszcie zrobić dobry użytek z aparatu".  
 
 
Nigdy później nie zrobiłem tak wyrazistego ujęcia w ramach ulicznej fotografii.  Jest całkiem możliwe, że szept Winogranda to był tylko jednorazowy wypadek,  ot taki przypadkowy przechodzień jak każdy inny w tym wielkim mieście.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Co się wydarzyło w Bucks County, cz.3

Jeszcze jeden kryty most z Pensylwanii, tym razem z poziomu płynącego pod nim potoku.
 

Mgiełka bardzo się tutaj przydała ale cierpliwie będę czekał na zimowe ujęcie, z nadzieją że będzie jeszcze ciekawsze niż to bez śniegu. Przy okazji można zobaczyć jak taki most wygląda z profilu. To tak jakby ktoś przerzucił czerwoną stodołę przez rzekę :-)

piątek, 4 stycznia 2013

Co się wydarzyło w Bucks County, cz.2

Spełniam prośbę pokazania mostu w oprawie innej pory roku. To zdjęcie zrobiłem późnym latem, nie ma tam ciekawskiej sarenki ale ujęcie jest zupełnie inne niż to zimowe.


Dzięki dłuższej ogniskowej mogłem bardziej skompresować most z tłem, do tego stopnia, że odnosi się wrażenie jakby konary drzew tworzyły dodatkowe zadaszenie tego mostu, niczym wrota do zielonej krainy.
 

Ten drawniany most na zdjęciu ma około 150 lat, więc pokrywanie ich dachem to całkiem skuteczne podejście, żeby chronić je przed zimową erozją.

środa, 2 stycznia 2013

Co się wydarzyło w Bucks County

Za sprawą filmu „Co się wydarzyło w Madison County” („The Bridges of Madison County”), stało się popularne poszukiwanie i fotografowanie drewnianych mostów pokrytych dachem.
 

Ja swój most znalazłem kiedyś w Pensylwanii. Jest on ciekawie położony, bowiem droga za nim pnie się do góry co w całości tworzy dość przyjemną kompozycje. Czekałem na pierwszy śnieg, żeby jeszcze bardziej wzmocnić tą  kompozycje poprzez lepsze uwydatnienie samej drogi za mostem. Myślę, że tak się stało ale najbardziej ucieszyła mnie ciekawska sarna, która zagrała tutaj główną rolę w nowej wersji filmu „Co się wydarzyło w Bucks County”

poniedziałek, 15 października 2012

Stara szkoła w nowym świetle


Ten skromny budynek jednoizbowej szkoły fotograficznie zagnieździł się w mojej głowie od wczesnej wiosny.


 
Jest tutaj fajny płot, którego linie mają wyraźny charakter naprowadzający ale bez dobrego światła ta kompozycja jako całość byłaby raczej nudna. Pomyślałem więc, żeby przyjechać na wschód słońca, którego światło powinno rzucić długie cienie i spotęgować efekt naprowadzających linii a także dodać więcej wymiarowej głębi. W zeszły weekend to założenie całkiem dobrze się sprawdziło i do tego ten lekki szron na trawie, który był tutaj całkiem miłym dodatkiem. Właśnie to jest to co lubię w fotografii, że część procesu komponowania można przewidzieć i spokojnie zaplanować ale istnieją też elementy zaskoczenia, którę czasami wychodzą na dobre.
 
 
Drugie zdjęcie jest tworem totalnie odlotowego zaskoczenia. Poranne światło wpadało do szkoły od jej wschodniej strony i wychodziło oknem po przeciwnej, wciąż ocienionej stronie budynku. Odniosłem wrażenie, jakby ta stara szkoła, przez moment ożyła. Światło czyni cuda i to nie tylko w fotografii :-)
 

środa, 10 października 2012

Park Centralny

Nowy Jork to miasto, w którym wszystko wydaje się być w nadmiarze, szczególnie hałas i zapachy. Różniste nadmiary są tam równo wymieszane, tak równo, że w tym mieście trudno się skoncentrować i chyba tylko rasowi bywalcy potrafią tego dokonać. Kiedy jestem w Nowym Jorku to ucieczką od wszędobylskiego nadmiaru jest dla mnie Park Centralny. Tam nadal wyczuwa się nadmiar ale nie jest on już wymieszany jak ten uliczny, jest on jakby poszufladkowany.
Park Centralny, to miejsce gdzie każdy znajdzie jakąś szufladę z nadmiarem tego co lubi. Podobnie jak ten nowojorczyk, który otworzył swoją szufladę i myślami zagłębił się w jej zawartości.

W przypadku tego parkowego skrzypka, zawartość jego szuflady wypełniała się nadmiarem zielonych banknotów :-) Pamiętam, że pięknie grał, tak wiec i ja w tym momencie znalazłem swoją parkową szufladę.
Kiedy jestem w parku, zawsze zaglądam do szuflady z wrotkarzami. Ich wyczyny to nadmiar kunsztu i oryginalności. A poza parkiem, no cóż, na ulicy ponownie dominuje chaos, tutaj wszystkie szuflady są pootwierane.

środa, 9 maja 2012

Edukacja

Dawno temu, w jednoizbowej szkole, nauczyciel przekazywał wiedzę, która dla uczniów była absolutną nowością. Tak samo było z każdym profesorem, który na swojej uczelni prawie zawsze był autorytetem dla studentów.


Wtedy dostęp do informacji był dużo trudniejszy a w takich okolicznościach dużo łatwiej być autorytetem w szkolnictwie. Ponadto poziom i ilość komplikacji były marginalne w porównaniu z tym co mamy dzisiaj. Można było poświecić więcej czasu na omawianie prostych zagadnień, które są przyjemniejsze dla studenta niż te bardziej skomplikowane, bowiem dają satysfakcję z ich szybkiego zrozumienia. Do tego ten przytłaczający nadmiar szczegółów, który rozprasza i wprowadza atmosferę zagubienia, prowadząc do utraty istoty omawianego zagadnienia.
Czy można coś z tym zrobić? Hmmm, może warto ponownie wrócić do jednoizbowych szkól, w której nauczyciel nie będzie już wykładał złożonej matematyki czy usianej szczegółami biologii, a w zamian nauczy studentów jak poruszać się w sieci powszechnie dostępnej informacji, jak filtrować istotne fakty od tych, które tylko robią zamieszanie w naszych głowach. Będzie miał ponownie więcej czasu, żeby mówić o rzeczach bardziej ogólnych, które mają naprowadzić studenta do dalszych poszukiwań. Myślę, że w takich okolicznościach autorytet nauczyciela miałby szanse wrócić do dawnego statusu, a my, ich studenci mielibyśmy poczucie, że posiadamy wiedzę, która uwolni potencjał naszej kreatywności.

czwartek, 23 lutego 2012

Traper

Biały Kieł to ulubiona książka z okresu dzieciństwa, która nieraz wypełniała moje marzenia o traperskim życiu, gdzieś w dalekiej Alasce. Po części te marzenia się spełniły, bowiem zamieszkałem po drugiej stronie oceanu, ale od Alaski nadal dzielą mnie tysiące kilometrów. Nie tropie zwierzyny ale zamiast tego tropie złe geny, które wywołują nowotwory i staram się coś zrobić, żeby je wyciszyć.


Czasami z nostalgią spoglądam na zdjęcie z rakietami śnieżnymi, które zrobiłem w mroźnej prowincji Quebec. Myślę sobie wówczas, że bycie traperem byłoby dużo mniej frustrujące niż bycie biologiem molekularnym. Ale, co tam ... ostatnim prawdziwym traperem był ojciec Jacka Londona, więc lepiej wrócić do rzeczywistości :-)

poniedziałek, 20 lutego 2012

Czerwone stodoły

Czerwone stodoły są bardzo popularne w pólnocno-wschodnim regionie USA zwanym Nową Anglią.  Są one czerwone, bowiem w dawnych czasach czerwoną farbę mógł zrobić każdy gospodarz, mieszając odtłuszczone mleko z wapnem i tlenkiem żelaza, czyli rdzą. 


Dzisiaj w Nowej Anglii nadal maluje sie stodoły na czerwono, chociaż używa się do tego gotowe farby z syntetycznym barwnikiem, oczywiscie dużo bardziej czerwonym niż rdza.
 
 

Gdyby mieszkaniec Vermont, Massachusetts , czy Maine pomalował swoją stodołę w innym kolorze niż czerwony to chyba zostałby przymusowo wysiedlony. I trudno się temu dziwić zważywszy, że biały kościółek i czerwona stodoła to architektoniczna wizytówka tego regionu.

piątek, 3 lutego 2012

Kura z jabłkami

Kura z jabłkami to nie przepis na niedzielny obiad , to bardziej recepta jak zamieszkać w starym młynie, recepta, którą chciałbym sam bardzo poznać. W ostatnim wpisie, pokazałem młyn, zamieszkały przez tajemniczego gospodarza.  Co jesień wypełnia On beczkę jabłkami, które  świeżym kolorem i zapachem zapraszają w progi jego domostwa. Mam ochotę zapukać do drzwi, przedstawić się po czym okazać  gospodarzowi szacunek, że mlyńskie koło wciąż sie kręci, ale odwaga w ludzkich relacjach raczej nie leży w mojej naturze :-)


Kiedy byłem tam ostatnio, jabłek już nie było ale za to na świeżym śniegu, kura stała na jednej łapce jakby ktoś ja zamienił w malowane drewno.   
Ciekawe czy spotka ją podobny los, który spotkał jabłka. A może przepis na kurę z jabłkami naprawdę istnieje ? Jeśli ktoś zna, proszę o przepis  :-)

wtorek, 31 stycznia 2012

Facebook i stary młyn

W dniu publikacji tego wpisu, facebook ma na swoim koncie około 90 miliardów zdjęć, każdego dnia pojawia się tam 200 milionów zdjęć. Gdyby nadal wierzyć, że zdjęcie jest warte tysiąca słów to facebook miałby ich 90 bilionów. Jest to kosmiczna liczba, która niesie za sobą pewne konsekwencje dla fotografii.  Dzisiaj fotografia jest tak powszechna, iż trudno w niektórych zdjęciach dopatrzeć się owych tysiąca słów. Ta powszechność, powoduje, iż mniej ludzi ceni sobie fotografię jako prawdziwą sztukę. Fotografia staje się nudna, bowiem co raz więcej jest w niej zbędnych słów.


Ten stary młyn, stał się ostatnio moim ulubionym tematem. Odwiedziłem go już mnóstwo razy, oglądałem go z każdej strony, o różnych porach dnia. „Zaprzyjaźniłem” się z tym młynem, żeby skomponować jedno zdjęcie, z nadzieją, że będzie ono warte tysiąca słów, tych konkretnych słów.
Jest to stary młyn, który wciąż ma swojego gospodarza, a przecież obok płynie czas, w którym co sekundę na facebook pojawia się 2314 zdjęć ;-)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Lunch atop a Skyscraper

"Lunch atop a Skyscraper " to oryginalny tytuł zdjęcia, którego autorem jest Charles Ebbets. Zdjęcie przedstawia pracowników podczas budowy wieżowca RCA w 1932, którzy spędzają lunch siedząc na żeliwnym dźwigarze. Nie było by w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, że pod nimi rozpościera sie Manhattan a ich nogi luźno zwisają jakby siedzieli na parkowym murku.


Jakiś czas temu zidentifikowano pochodzenie tych osób. Większość z nich to emigranci z Irlandii i Nowej Fundlandii a ten ostatni po prawej stronie pochodził ze Slowacji. Dzisiaj to zdjęcie ma status americana, tutaj widać, że ten kraj tworzyli ludzie odważni i pracowici. Nie jestem pewien czy to samo mogę powiedzieć w czasie teraźniejszym, szczegolnie w świetle ruchu "Occupy Wall Street", który walczy o to, żeby Ameryka była taka jak kiedyś. Kraj dla wszytkich a nie tylko dla jednego procentu tych, którzy nic nie tworząc ograbiają resztę społeczeństwa.


Specerując w ostanią sobotę po Manhattanie, stworzyłem wlasna wersję "Lunch atop a Skyscraper " Wersję, która pokazuje jak sztuczna jest dzisiejsza Ameryka. Może dlatego preferuję fotografować przyrodę i krajobrazy, bowiem w nich widzę samą szczerość i pawdę.

środa, 23 listopada 2011

Americana

Americana - pod tym pojęciem kryje się niemal wszystko co jest bardzo charakterystyczne dla Stanów Zjednoczonych Ameryki. Klasyczna butelka Coca Coli jest tego dobrym przykładem. W niektórych krajach stworzono podobne pojecie, jedno z ciekawszych to Kiwiana wymyślona przez Nowo Zelandczyków.


Kilka miesięcy temu znalazłem starego pick-upa, porzuconego obok stodoły, na której wciąż widniał napis Mail Pouch Tobacco. Dwa elementy z przeszłości, będące typowym elementem z gatunku americana. Myślę, że jest to całkiem fajny temat, żeby zacząć nową serie :-)