Kiedy już ją się znajdzie, można zrobić w niej zdjęcie tylko z jednego położenia, wymuszonego przez ograniczone rozstawienie statywu i to w najniższej pozycji. Trudno więc o kreatywność ale światło w jej wnętrzu i wystrój są godne tysiąca kopii. Może mniej niż tysiąca, bowiem najpierw trzeba ją wytropić :-)
sobota, 21 kwietnia 2012
Bajeczne piaskowce
W Nevadzie jest
park Stanowy zwany Valley of Fire (Ognista dolina), w której kalejdoskop kolorów to niczym pokaz fajerwerków
w otoczeniu wszędobylskiej szarości. Razem z Martą odwiedziliśmy
to miejsce w połowie kwietnia i postanowiliśmy odnaleźć tam malutką jaskinię, którą w 1978 roku, fotograficznie
odkrył David Muench. W celu jej ochrony przed
"ludzką" erozją namiary do tej jaskini nie są oficjanie podane, nie
prowadzi do niej wyznaczony szlak, nie ma też żadnych drogowskazów. Trzeba ją szukać i to poszukiwanie jest samo
w sobie świetną zabawą.
Kiedy już ją się znajdzie, można zrobić w niej zdjęcie tylko z jednego położenia, wymuszonego przez ograniczone rozstawienie statywu i to w najniższej pozycji. Trudno więc o kreatywność ale światło w jej wnętrzu i wystrój są godne tysiąca kopii. Może mniej niż tysiąca, bowiem najpierw trzeba ją wytropić :-)
Kiedy już ją się znajdzie, można zrobić w niej zdjęcie tylko z jednego położenia, wymuszonego przez ograniczone rozstawienie statywu i to w najniższej pozycji. Trudno więc o kreatywność ale światło w jej wnętrzu i wystrój są godne tysiąca kopii. Może mniej niż tysiąca, bowiem najpierw trzeba ją wytropić :-)
czwartek, 23 lutego 2012
Traper
Biały Kieł to ulubiona książka z okresu dzieciństwa, która nieraz wypełniała moje marzenia o traperskim życiu, gdzieś w dalekiej Alasce. Po części te marzenia się spełniły, bowiem zamieszkałem po drugiej stronie oceanu, ale od Alaski nadal dzielą mnie tysiące kilometrów. Nie tropie zwierzyny ale zamiast tego tropie złe geny, które wywołują nowotwory i staram się coś zrobić, żeby je wyciszyć.
Czasami z nostalgią spoglądam na zdjęcie z rakietami śnieżnymi, które zrobiłem w mroźnej prowincji Quebec. Myślę sobie wówczas, że bycie traperem byłoby dużo mniej frustrujące niż bycie biologiem molekularnym. Ale, co tam ... ostatnim prawdziwym traperem był ojciec Jacka Londona, więc lepiej wrócić do rzeczywistości :-)
Czasami z nostalgią spoglądam na zdjęcie z rakietami śnieżnymi, które zrobiłem w mroźnej prowincji Quebec. Myślę sobie wówczas, że bycie traperem byłoby dużo mniej frustrujące niż bycie biologiem molekularnym. Ale, co tam ... ostatnim prawdziwym traperem był ojciec Jacka Londona, więc lepiej wrócić do rzeczywistości :-)
poniedziałek, 20 lutego 2012
Czerwone stodoły
Czerwone stodoły są bardzo popularne w pólnocno-wschodnim regionie USA zwanym Nową Anglią. Są one czerwone, bowiem w dawnych czasach czerwoną farbę mógł zrobić każdy gospodarz, mieszając odtłuszczone mleko z wapnem i tlenkiem żelaza, czyli rdzą.
Dzisiaj w Nowej Anglii nadal maluje sie stodoły na czerwono, chociaż używa się do tego gotowe farby z syntetycznym barwnikiem, oczywiscie dużo bardziej czerwonym niż rdza.
Gdyby mieszkaniec Vermont, Massachusetts , czy Maine pomalował swoją stodołę w innym kolorze niż czerwony to chyba zostałby przymusowo wysiedlony. I trudno się temu dziwić zważywszy, że biały kościółek i czerwona stodoła to architektoniczna wizytówka tego regionu.
środa, 8 lutego 2012
piątek, 3 lutego 2012
Kura z jabłkami
Kura z jabłkami to nie przepis na niedzielny obiad , to bardziej recepta jak zamieszkać w starym młynie, recepta, którą chciałbym sam bardzo poznać. W ostatnim wpisie, pokazałem młyn, zamieszkały przez tajemniczego gospodarza. Co jesień wypełnia On beczkę jabłkami, które świeżym kolorem i zapachem zapraszają w progi jego domostwa. Mam ochotę zapukać do drzwi, przedstawić się po czym okazać gospodarzowi szacunek, że mlyńskie koło wciąż sie kręci, ale odwaga w ludzkich relacjach raczej nie leży w mojej naturze :-)
Kiedy byłem tam ostatnio, jabłek już nie było ale za to na świeżym śniegu, kura stała na jednej łapce jakby ktoś ja zamienił w malowane drewno.
Ciekawe czy spotka ją podobny los, który spotkał jabłka. A może przepis na kurę z jabłkami naprawdę istnieje ? Jeśli ktoś zna, proszę o przepis :-)
wtorek, 31 stycznia 2012
Facebook i stary młyn
W dniu publikacji tego wpisu, facebook ma na swoim koncie około 90 miliardów zdjęć, każdego dnia pojawia się tam 200 milionów zdjęć. Gdyby nadal wierzyć, że zdjęcie jest warte tysiąca słów to facebook miałby ich 90 bilionów. Jest to kosmiczna liczba, która niesie za sobą pewne konsekwencje dla fotografii. Dzisiaj fotografia jest tak powszechna, iż trudno w niektórych zdjęciach dopatrzeć się owych tysiąca słów. Ta powszechność, powoduje, iż mniej ludzi ceni sobie fotografię jako prawdziwą sztukę. Fotografia staje się nudna, bowiem co raz więcej jest w niej zbędnych słów.
Ten stary młyn, stał się ostatnio moim ulubionym tematem. Odwiedziłem go już mnóstwo razy, oglądałem go z każdej strony, o różnych porach dnia. „Zaprzyjaźniłem” się z tym młynem, żeby skomponować jedno zdjęcie, z nadzieją, że będzie ono warte tysiąca słów, tych konkretnych słów.
Jest to stary młyn, który wciąż ma swojego gospodarza, a przecież obok płynie czas, w którym co sekundę na facebook pojawia się 2314 zdjęć ;-)
Jest to stary młyn, który wciąż ma swojego gospodarza, a przecież obok płynie czas, w którym co sekundę na facebook pojawia się 2314 zdjęć ;-)
czwartek, 19 stycznia 2012
Fotografia i malarstwo
Kilka dni temu czytałem wpis Kasi o ptaptach w głowie, z jej piękna ilustracja odlatujących gęsi. Poprzez czyste skojarzenie, w swojej kolekcji zdjęć odnalazłem lustrzane odbicie jej namalowanego obrazka.
Zawszę podziwiałem wszystkim co z lekkością potrafią używać pędzla i gdyby umiał malować to na pewno bym to uprawiał z pasją. Dlatego dla mnie, fotografia jest zbawieniem, takim wygodnym i łaskawym substytutem, dzięki której mogę malować swoje obrazy, mimo że talentu do ich malowania nie dane mnie było mieć.
Zawszę podziwiałem wszystkim co z lekkością potrafią używać pędzla i gdyby umiał malować to na pewno bym to uprawiał z pasją. Dlatego dla mnie, fotografia jest zbawieniem, takim wygodnym i łaskawym substytutem, dzięki której mogę malować swoje obrazy, mimo że talentu do ich malowania nie dane mnie było mieć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








