piątek, 4 stycznia 2013

Co się wydarzyło w Bucks County, cz.2

Spełniam prośbę pokazania mostu w oprawie innej pory roku. To zdjęcie zrobiłem późnym latem, nie ma tam ciekawskiej sarenki ale ujęcie jest zupełnie inne niż to zimowe.


Dzięki dłuższej ogniskowej mogłem bardziej skompresować most z tłem, do tego stopnia, że odnosi się wrażenie jakby konary drzew tworzyły dodatkowe zadaszenie tego mostu, niczym wrota do zielonej krainy.
 

Ten drawniany most na zdjęciu ma około 150 lat, więc pokrywanie ich dachem to całkiem skuteczne podejście, żeby chronić je przed zimową erozją.

środa, 2 stycznia 2013

Co się wydarzyło w Bucks County

Za sprawą filmu „Co się wydarzyło w Madison County” („The Bridges of Madison County”), stało się popularne poszukiwanie i fotografowanie drewnianych mostów pokrytych dachem.
 

Ja swój most znalazłem kiedyś w Pensylwanii. Jest on ciekawie położony, bowiem droga za nim pnie się do góry co w całości tworzy dość przyjemną kompozycje. Czekałem na pierwszy śnieg, żeby jeszcze bardziej wzmocnić tą  kompozycje poprzez lepsze uwydatnienie samej drogi za mostem. Myślę, że tak się stało ale najbardziej ucieszyła mnie ciekawska sarna, która zagrała tutaj główną rolę w nowej wersji filmu „Co się wydarzyło w Bucks County”

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Zielony i czerwony.

Czerwony i zielony to kolory, które sa kojarzone ze świętami Bożego Narodzenia.  Dlaczego właśnie te dwa kolory?  A) Kolory te wypromował Hollywood za sprawą elfów?  B) Pod ręką zawsze są czerwone wstążki, którymi dekorujemy zielone choinki. C) Czerwony i zielony symbolizują życie. D) Wszystkie trzy opcje są prawdziwe.

 
Gdyby to był test z biochemii zakreśliłbym "C", bowiem dwie najbardziej życiodajne cząsteczki to czerwona hemoglobina i zielony chlorofil. Jesli byłby to test ze znajomości świąt Bożego Narodzenia: to zakreślenie "D" jest chyba najbardziej prawdopodobne, bowiem w te święta cuda się zdarzają:-)
 
 
Życze wszystkim świat takich jak ten test, w którym nie ważne co sie zakreśli zawsze będzie to poprawany wybór. Żeby reszta dni zawsze była udekorwana w kolorach czerwono-zielonych, podobnie jak ma to miejsce w moim ulubiony parku narodowym Zion,  gdzie świąteczna atmosfera trwa przez cały rok.

czwartek, 13 grudnia 2012

Powrót

W ostatnich dwóch wpisach brakowało kolorów i na domiar tego za oknem zrobiło się jakosś monochromatycznie. Przez moment, myślami wróciłem do Zion, gdzie pomarańczowo-brązowe tonacje spotykają sie z soczystą zielenią. Miejsce, w którym potoki zamieniają sie w lekko niebieski aksamit a wystające z nich kamienie wypatrują słońca.


Kolory wróciły, może nie za oknem ale w "Ulotnych egzystencjach"  Coś mi się wydaje, że na następne prezentacje w czarno-białych tonacjach poczekamy do wiosny :-).

piątek, 30 listopada 2012

Klasyka

Walka dobra ze złem to klasyczny wątek w literaturze. Wybitnie rozpisywali się o tym Dostojewski w „Zbrodni i karze”, Camus w „Dżumie” czy Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie”. 
Zawsze fascynował mnie ten temat, więc postanowiłem poszukać odpowiedni materiał z kolekcji zdjęć, który nadawałby się na wizualizacje walki dobra ze złem. Świadomie użyłem określenia poszukać, bowiem w tym przypadku materiał to jest elektroniczny negatyw, który musi być najpierw wywołany i jest to etap równie twórczy jak sam proces kompozycji. Zdarza się, że na tym etapie narodzi się zupełnie nowa koncepcja, która nie ma nic wspólnego z oryginalnym założeniem kompozycji. Najczęściej tak się zdarza kiedy oryginalna kompozycja jest już przesiąknięta abstrakcją.

 
Wizualizacja walki dobra ze złem powstała w Antylope canyon (kanion szczelinowy w Arizonie). W tym miejscu światło nieustannie walczy z cieniem. Wersja czarno-biała, potęguje ten efekt i nadaje jemu jeszcze bardziej poważny wyraz. Ponadto pozwoliłem sobie na dodatkowe ocieplenie światła nadając jemu bardziej optymistyczny ton.

piątek, 23 listopada 2012

WWWWWWWW

Siedem razy "W", czyli proces fotografii w pigułce:
1) Wyjść z domu. 2) Wyszukać temat.  3) Wykadrować. 4) Wrócić do domu. 5) Wywołać RAW.  6) Włożyć do sieci. 7) Wydrukować.
 

Wszędobylskie "W" to specyfika polskiego języka. W ten sposób można też opisać wiele etapów naszego życia. Od narodzin, kiedy WYCHODZIMY na świat aż do naszej smierci, kiedy zaczynamy prawdziwą WĘDRÓWKĘ  na scenie "Boskiej komedii".

poniedziałek, 5 listopada 2012

Huragan Sandy

Nie rozumiem dlaczego meteorolodzy nadają żeńskie imiona atlantyckim huraganom. Huragany niosą ze sobą taką destrukcje, że nazywanie ich Sandy, Katrina czy Irene to jakieś nieporozumienie.
A może warto byłoby je nazywać np: Adolf, Benito czy Fidel ....
Minął tydzień od czasu kiedy huragan Sandy ograbił tutejsza jesień z jej pięknych kolorów. To nie była filigranowa Sandy, to był najsilniejszy huragan jaki doświadczyłem, który spowodował, ze jesień przedwcześnie nas opuściła. A jaka była ona w przeszłości, proszę zobaczcie sami:

Black Water SP, Wirginia Zachodnia, Październik 2010

Tuz za oknem czyli New Jersey, Październik 2008

Tuz za oknem czyli New Jersey, Październik 2009

 Dolina Hudson, New York, Listopad 2007
  
Vermont, Październik 2005

 Shenandoah NP, Wirginia, Pazdziernik 2008

 
 Princeton, New Jersey. Listopad 2008
 
 Huragan Sandy, doslownie tuż za oknem, Październik 2012 :-(